Psychoonkolog. Chorować po męsku
Strona główna » Zdrowy Mieszczanin » Onkologia » Psychoonkolog. Chorować po męsku

Psychoonkolog. Chorować po męsku

PORADNIK MEDYCZNY. Psychoonkolog

mgr Mariola Kosowicz, psychoonkolog, psychoterapeuta

zdrowemiasto.pl | dodane 23-05-2012

Mariola Kosowicz - psychoonkolog, psychoterapeuta, Kierownik Zakładu Psychoonkologii Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskie-Curie w Warszawie
 
Od zarania wieków wychowanie chłopców wiązało się z kultem siły, nieokazywania słabości i bycia nienaruszalną podporą dla rodziny. Dzisiejszy świat wnosi w ten obraz dodatkowe oczekiwania. Z jednej strony mężczyzna ma być silny, szorstki, niezałamujący się, a z drugiej strony oczekuje się, że będzie umiał okazywać uczucia, mówić otwarcie o swoich i partnerki potrzebach, być empatyczny i bez problemów poradzić sobie z przenikaniem się ról męskich i żeńskich.

Niepewność związana z różnorodnością poglądów na temat istoty męskości prowadzi do niepokoju i kryzysu tożsamości wielu mężczyzn, co jeszcze mocniej wzmaga ich potrzebę udowadniania, na różne sposoby, swojej siły. Silny mężczyzna nie choruje, nie narzeka, nie przyznaje się do niepokoju. Chłopcy uczą się od swoich ojców, bycia odpowiedzialnymi za siebie i rodzinę, a to najczęściej oznacza katorżniczą pracę dla bliskich i bycie zawsze w formie. Przymus bycia „sprawnym” spowodował, iż nie wypracowano nawyków kontaktowania się mężczyzn z własnymi uczuciami i głębszymi potrzebami, np. na poziomie odczuwania niepokoju o swoje zdrowie. W konfrontacji z niepokojącymi objawami somatycznymi (m.in. częstsze oddawanie moczu w nocy i w dzień, parcia moczu typu naglącego, zaleganie moczu w pęcherzu, czy całkowite zatrzymanie moczu, bóle związane z przerzutami do układu kostnego) większość mężczyzn wypiera, racjonalizuje problem. Najczęściej pod płaszczykiem bagatelizowania problemów, szczególnie tych związanych ze zdrowiem kryje się uczucie bezradności oraz mniej lub bardziej uświadomiony lęk przed badaniami, np. w sytuacji podejrzenia choroby stercza badania „per rectum”, które wiąże się z koniecznością pokonania oporu związanego ze wstydem i niepokoju przed bólem. Nie mniejszy problem stanowi ewentualna konfrontacja z sytuacją niekorzystnej diagnozy, która w istotny sposób narusza poczucie bezpieczeństwa i stawia mężczyznę w roli „chorego na raka”. Niestety w dalszym ciągu zbyt wielu mężczyzn zgłasza się do lekarza dopiero wówczas, gdy występujące objawy somatyczne w istotny sposób zaburzają ich funkcjonowanie i z tego też względu nie mogą ich już dłużej bagatelizować.

Kilka sugestii, jak zachęcać mężczyzn do badań profilaktycznych:

  • Chcąc zachęcić mężczyznę do badań, nie należy go straszyć, pouczać i nim manipulować: Taka forma wypowiedzi blokuje rozmówcę, wzbudza gniew i potrzebę obrony.
  • Rozmowa na tematy trudne, a za takie można uznać problem badań medycznych, nie może być przypadkowa. Dlatego warto wziąć pod uwagę z kim rozmawiamy. Czy nasz rozmówca jest otwarty na tego typu rozmowy, czy ma nawyk dbania o siebie i swoje zdrowie, czy potrafi przyjmować uwagi, czy też zazwyczaj bagatelizuje swoje problemy zdrowotne i całą swoją uwagę oraz energię życiową kieruje na pracę i budowanie wizerunku mocnego, nierozczulającego się mężczyzny. Warto zadbać o czas i miejsce. Rozmowa w pośpiechu wprowadza chaos i rozdrażnienie obydwu stron. 
  • Rozmawiając należy pamiętać o empatii, która przede wszystkim polega na umiejętnym zrozumieniu uczuć, emocji drugiego człowieka i uszanowaniu ich. Wiedząc, jak bardzo mężczyzna unika lekarzy, rozmów, filmów o chorobach, należy uszanować i zrozumieć jego niepokój oraz z wyczuciem, łagodnym głosem podjąć rozmowę: „[…] szanuję Twoją niechęć do lekarzy, ale nie mam w sobie zgody na to żebyś narażał swoje zdrowie i życie. Wiem, że nie lubisz o tym rozmawiać, ale ja mam potrzebę powiedzieć Ci, jak bardzo się o Ciebie boję i jak bardzo zależy mi na Twoim życiu. Nie zostawiajmy tej sprawy. Może w poniedziałek umówię Ciebie do lekarza, a sama też pójdę i wykonam cytologię. Lepiej żebyśmy wiedzieli, że jesteśmy zdrowi”. Powiedzenie o swoich uczuciach świadczy o naszej trosce, miłości i odpowiedzialności, również za swoje zdrowie. Wspólne działania mobilizują drugą osobę. W jakimś sensie obie strony muszą pokonać swój niepokój przed badaniami.
  • Ważną rolę wspierająco-motywująca do wykonania badań mogą odegrać dzieci i wnuki. Zachęcenie ojca, dziadka do badań, nie jest łatwym zadaniem, ale z delikatnością, a zarazem determinacją warto wracać do tematu i zaproponować pomoc w ustaleniu wizyty u lekarza, podwiezieniu, a nawet towarzyszeniu w wizycie. Słowa, wypowiedziane ze zrozumieniem oporu ze strony rozmówcy, pozwalają zachować spokój i życzliwość „Tato, dziadku, nie zbywaj mnie, proszę. Ja nie chcę Ciebie atakować i sprawiać Ci przykrość, ale bardzo Cię kocham i dlatego martwię się o Twoje zdrowie. Pozwól mi, proszę, że razem zadbamy o te badania. Kiedy masz czas, abyśmy pojechali do lekarza?”.

Wsparcie społeczne w chorobie nowotworowej


W chwili otrzymania diagnozy choroby nowotworowej człowiek musi zmierzyć się z wieloma problemami natury psychicznej i fizycznej. Uciążliwe leczenie, lęk o przyszłość, zwolnienie tempa życia, utrata ról społecznych, zmierzenie się z pytaniami natury egzystencjalnej, weryfikacja trwałości związków z ludźmi – to tylko niektóre problemy, w obliczu których staje pacjent chorujący na nowotwór. Społeczny lęk związany z chorobami nowotworowymi, świat, w którym coraz trudniej zaakceptować słabość, gdzie choroba staje się tematem niewygodnym i wstydliwym, nie sprzyjają zdrowej adaptacji do procesu choroby, leczenia i powrotu do funkcjonowania po chorobie. Profesor Jacek Łuczak w przedmowie do książki „Rak i emocje” pisał „Ciężka, postępująca choroba, o trudnym do przewidzenia przebiegu, a do takich należy zaliczyć chorobę nowotworową, uszkadza ciało, ale równocześnie kaleczy psychikę i rani duszę (…) Głębokie, przykre doznania wyzwalają szereg niejednokrotnie niedostrzegalnych dla osób postronnych, wymykających się spod kontroli emocji, takich jak, strach, niepokój, żal, smutek i przygnębienie. Diagnoza choroby nowotworowej i trudy jej leczenia, a w szczególności niepowodzenia terapii przyczynowej, są źródłem bólu duchowego i odwiecznych pytań, na które nie ma odpowiedzi: Dlaczego ja? Dlaczego Bóg mnie wybrał? W czym zawiniłem?”

Choroba nowotworowa
i jej długotrwałe leczenie stoi w opozycji do ważnych psychologicznie potrzeb człowieka, jakimi m.in. są: poczucie sprawczości, wpływu na swoje życie i silna potrzeba kontroli nad wydarzeniami, które człowieka spotykają. Świadomość możliwości utraty życia, wyobrażenie śmierci w bólu stają się od początku choroby, a nawet jeszcze przed otrzymaniem diagnozy, wyznacznikiem myślenia chorego o swojej chorobie, o jej rozwoju i związanej z tym przyszłości. Ma to również wpływ na rodzaj podejmowanych działań zaradczych (walki lub ucieczki), wyzwala wiele negatywnych emocji. Zmaganie się ze stresem choroby ma zawsze charakter indywidualny. Wyzwania związane z chorobą weryfikują umiejętności zaradcze nie tylko chorego, ale również jego bliskich. Nierzadko dotychczasowe sposoby radzenia sobie w sytuacjach trudnych okazują się niewystarczające, a niekiedy wręcz demotywujące do podejmowania konstruktywnych działań. Taki stan stawia chorego i jego bliskich w sytuacji bezradności, samotności, zagubienia, prowadzi do zmian w strukturze osobowości jednostki i całego systemu rodzinnego Dlatego też bardzo ważną rolę w radzeniu sobie w chorobie i jej skutkami ubocznymi stanowi wsparcie społeczne, rozumiane jako pomoc, która w wielu trudnych sytuacjach może łagodzić szkodliwe skutki stresu. Każdy chory człowiek potrzebuje innej formy wsparcia. Jednak dla większości ludzi świadomość, że w razie potrzeby mogą liczyć na wsparcie personelu medycznego, osób bliskich, przyjaciół i znajomych buduje poczucie bezpieczeństwa. Badania wykazują, że postrzegane wsparcie społeczne (nie zaś jego rzeczywisty wymiar) pomaga w konfrontacji ze stresem. 

Jak mądrze wspierać chorego mężczyznę?

Sprzymierzeńcem w procesie leczenia są nie tylko działania stricte medyczne, ale również stosunek pacjenta do swojego leczenia, wsparcie społeczne i zaufanie do lekarza. To lekarz wprowadza pacjenta w świat choroby, szpitala i działań medycznych. To on proponuje formę leczenia, zmienia ją lub z pewnych względów zupełnie z niej rezygnuje. Dlatego ważne jest zaufanie, jakie chory ma do swojego lekarza. Na to zaufanie pracują jednak obydwie strony: lekarz i pacjent. Każdy z nich musi włożyć wysiłek, aby w trudnej sytuacji choroby i złożoności jej leczenia, znaleźć drogę do porozumienia.

Ważnym elementem wsparcia pacjenta przez lekarza stanowi edukacja, której celem jest lepsze zrozumienie przez pacjenta istoty swojej choroby i wyeliminowanie nierzetelnej często lękotwórczej wiedzy na ten temat. Dzięki edukacji wzmacnia się również mocne strony pacjenta i jego własne zasoby w radzeniu sobie z chorobą, co może zapobiec niekorzystnym zachowaniom w procesie leczenia i podwyższyć jego dobrostan w długiej perspektywie czasowej. U podstaw takich oddziaływań leży założenie, że z większą wiedzą na temat własnej choroby pacjent może sobie lepiej z nią radzić. Dzięki poprawnej edukacji pacjent jest bardziej skłonny trzymać się zaleceń lekarskich i lepiej zrozumieć sens podejmowanych wobec niego procedur medycznych. Zwiększa się także wiara w lekarza prowadzącego, zaangażowanie pacjenta i jego rodziny w leczenie oraz chroni przed bazowaniem na informacjach dotyczących choroby, które pochodzą z nierzetelnego źródła.

Wsparcie osób bliskich

Nie ma jednego dobrego sposobu wspierania osoby chorej - warto wspólnie z chorym i resztą rodziny wypracować swój własny sposób, zastanawiając się, jak takie wsparcie i opieka powinna w naszej rodzinie wyglądać. Poniżej znajduje się kilka pomocnych wskazówek.
  1. Ważne, aby osoby wspierające, jak również sam chory, posiadali rzetelną wiedzę o stanie zdrowia chorego. W przeciwnym razie istnieje duże prawdopodobieństwo, że każda informacja wzbudzi niepotrzebne emocje i wprowadzi chaos komunikacyjny.
  2. Nie należy ograniczać choremu prawa decydowania o sobie. Fakt choroby nie oznacza, że pacjent stracił prawo do podejmowania decyzji. Szczególnie ważne jest to w stosunku do mężczyzn, którzy źle znoszą ograniczenia w codziennych aktywnościach. 
  3. Wspierając warto ustalić z chorym, czego wzajemnie od siebie oczekujemy. Jaka forma pomocy w danym momencie jest dla chorego niezbędna, a z którymi obowiązkami chce on radzić sobie sam.
  4. Nie należy pocieszać chorego na siłę. Wszyscy mamy prawo do uczuć, tych trudnych również. Każda emocja odzwierciedla to, co w danym momencie dzieje się w naszym życiu. Nie odtrącajmy wypowiedzi chorego na temat śmierci, ani też swoich myśli na ten temat. Rozmowa pozwala zmierzyć się z tym, co i tak nas dręczy, a trudne emocje, kiedy zostaną wypowiedziane, tracą na sile.
  5. Chory ma prawo marzyć i w miarę swoich możliwości realizować te marzenia. Ma też prawo do swoich emocji - do lepszych i gorszych dni, ale nie ma prawa źle traktować swoich bliskich.
  6. Pozwólmy osobie chorej załatwić sprawy (prawne, materialne, spadkowe) i nie traktujmy tego jako zwiastuna złych wydarzeń. 
  7. Zdrowienie to wspólny wysiłek chorego, bliskich, lekarza i innych pomocnych ludzi. Przyszłości nie znamy, ale możemy zadbać o dobrą i godną jakość życia dzisiaj.

Nie ulega wątpliwości, że bliskość kochanych osób daje choremu człowiekowi poczucie akceptacji, miłości oraz bezpieczeństwa. Ważne, aby obydwie strony: chory i jego bliscy okazywali sobie wzajemnie zrozumienie dla własnych ograniczeń i nie czekając, że ktoś się domyśli, mówili, jakie są ich potrzeby.

[1]Barraclough J. Rak i emocje. Warszawa 1997, s.7
[2]Kossly S.M., Rosenberg R.S. Psychologia- mózg, człowiek, świat. Kraków 2006, s. 615
[3]G. Swaminath. Psychoeducation. „Indian J Psychiatry”. 51 (3), s. 171-2, Jul-Sep 2009. PMID 19881043

mgr Mariola Kosowicz, psychoonkolog, psychoterapeuta, 23-05-2012, zdrowemiasto.pl

Poinformuj znajomych o tym artykule:

REKLAMA
chirurg naczyniowy
hemoroidy Krakow
Leczymy urazy sportowe
hemoroidy szczelina odbytu przetoki zylaki konczyn dolnych
------------

REKLAMA
Czytaj
Czytaj
Czytaj
Chirurg naczyniowy Gdynia
REKLAMA
Leczymy urazy sportowe