Prof. Malinowski o przewidywaniu ruchu chmury pyłu
INFORMATOR. Kraj

Erupcja wulkanu Eyjafjallajokull. Źródło: Wikipedia
Chmura pyłu składa się z cząstek stałych i nie zachowuje się tak jak zwykła chmura opadowa. Żeby móc prognozować ewolucję chmury zanieczyszczeń, trzeba znać przepływy powietrza, od których zależy ruch chmury, mieć informacje o źródle pyłu oraz wiedzieć, jak pył rozcieńcza się w atmosferze i opada na ziemię - wyjaśnia PAP prof. dr hab. Szymon P. Malinowski, kierownik Zakładu Fizyki Atmosfery Uniwersytetu Warszawskiego.
"Wulkan Eyjafjallajokull wybuchł akurat wtedy, kiedy nad Islandią znalazł się prąd strumieniowy. Powietrze z tego prądu obiega całą Ziemię. Dlatego pyły przedostały się szybko na tak dużą odległość" - tłumaczy prof. Malinowski.
Naukowcom potrzebne są również informacje o źródle zanieczyszczenia: na jaką wysokość zostały wyrzucone pyły, ile ich było, jak duże są cząstki pyłu i jaki jest ich skład.
Rozmówca PAP podkreśla, że są to informacje trudne do uzyskania. "Należy pamiętać, że wulkan cały czas jeszcze emituje pyły do atmosfery" - dodaje.
Skład chmury jest ważny, aby obliczyć, w jaki sposób się ona rozmyje. Zanikanie chmury pyłu przebiega inaczej niż zwykłego obłoku.
Prof. Malinowski zauważa, że zwykła chmura składa się z kropelek wody czy kryształków lodu, które powstały w procesie kondensacji. Część cząstek chmurowych łączy się wywołując opad, a inne wyparowują.
"A w wypadku chmury pyłów wulkanicznych mamy do czynienia ze stałymi cząstkami, które nie mogą wyparować. Cięższe cząstki takiej chmury szybko opadają na ziemię, natomiast lżejsze cząstki mogą podróżować na ogromne dystanse, nawet dookoła globu, zanim wypadną z atmosfery" - wyjaśnia naukowiec.
Zwraca przy tym uwagę, że nie jest to nadzwyczajna sytuacja. "Kilka razy w roku nad Polskę trafia piasek znad Sahary, który wzbija się do atmosfery w czasie silnych burz piaskowych w Afryce" - przypomina.
Specjalista dodaje, że lekkie cząstki pyłu są wymywane z opadami, o ile opady powstaną na wysokości większej niż chmura zanieczyszczeń. Możliwe jest również, że cząstki pyłu z chmury staną się jądrami kondensacji, wokół których skupiać się będą kropelki wody czy kryształki lodu. W ten sposób chmura wulkaniczna może przekształcić się w chmurę opadową . Jednak prof. Malinowski zaznacza, że na wysokości 6 tys. metrów, na której chmura niedawno się znajdowała, procesy te nie zachodzą często. Prądy powietrza mogą jednak przemieszczać chmurę pyłu na inne wysokości.
Według eksperta, ewolucję chmury z pyłami można badać na dwa sposoby: z przestrzeni wokółziemskiej za pomocą satelitów lub z ziemi metodami teledetekcyjnymi, np. za pomocą tzw. lidarów - przyrządów działających na zasadzie podobnej do radaru, ale wykorzystujących znacznie krótsze fale elektromagnetyczne.
Lidary wysyłają w powietrze wiązkę światła i na podstawie jego rozproszenia można zanalizować niektóre cechy cząstek obecnych w atmosferze. W Polsce badania aerozoli atmosferycznych z użyciem tych urządzeń prowadzi kilka ośrodków naukowych.
"Ale nie jest to monitoring, którego celem jest szybkie dostarczenie informacji. Nie mamy na to ani zasobów, ani dostatecznej liczby wykształconych specjalistów. Nasza grupa uruchomiła urządzenia, żeby zbadać własności chmury zanieczyszczeń, ale wyniki będą znane dopiero za pół roku. Będziemy je porównywać z wynikami badań innych ośrodków z całej Europy, żeby lepiej poznać własności takich chmur" - zaznacza prof. Szymon Malinowski.
Prognozę zasięgu pyłu można pobrać np. serwerów Brytyjskiego Met Office w Exeter, jednego z głównych ośrodków badań meteorologicznych. Są one przygotowywane na podstawie modeli matematycznych rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń są tam sporządzane i aktualizowane co 6 godzin.
"Wulkan Eyjafjallajokull wybuchł akurat wtedy, kiedy nad Islandią znalazł się prąd strumieniowy. Powietrze z tego prądu obiega całą Ziemię. Dlatego pyły przedostały się szybko na tak dużą odległość" - tłumaczy prof. Malinowski.
Naukowcom potrzebne są również informacje o źródle zanieczyszczenia: na jaką wysokość zostały wyrzucone pyły, ile ich było, jak duże są cząstki pyłu i jaki jest ich skład.
Rozmówca PAP podkreśla, że są to informacje trudne do uzyskania. "Należy pamiętać, że wulkan cały czas jeszcze emituje pyły do atmosfery" - dodaje.
Skład chmury jest ważny, aby obliczyć, w jaki sposób się ona rozmyje. Zanikanie chmury pyłu przebiega inaczej niż zwykłego obłoku.
Prof. Malinowski zauważa, że zwykła chmura składa się z kropelek wody czy kryształków lodu, które powstały w procesie kondensacji. Część cząstek chmurowych łączy się wywołując opad, a inne wyparowują.
"A w wypadku chmury pyłów wulkanicznych mamy do czynienia ze stałymi cząstkami, które nie mogą wyparować. Cięższe cząstki takiej chmury szybko opadają na ziemię, natomiast lżejsze cząstki mogą podróżować na ogromne dystanse, nawet dookoła globu, zanim wypadną z atmosfery" - wyjaśnia naukowiec.
Zwraca przy tym uwagę, że nie jest to nadzwyczajna sytuacja. "Kilka razy w roku nad Polskę trafia piasek znad Sahary, który wzbija się do atmosfery w czasie silnych burz piaskowych w Afryce" - przypomina.
Specjalista dodaje, że lekkie cząstki pyłu są wymywane z opadami, o ile opady powstaną na wysokości większej niż chmura zanieczyszczeń. Możliwe jest również, że cząstki pyłu z chmury staną się jądrami kondensacji, wokół których skupiać się będą kropelki wody czy kryształki lodu. W ten sposób chmura wulkaniczna może przekształcić się w chmurę opadową . Jednak prof. Malinowski zaznacza, że na wysokości 6 tys. metrów, na której chmura niedawno się znajdowała, procesy te nie zachodzą często. Prądy powietrza mogą jednak przemieszczać chmurę pyłu na inne wysokości.
Według eksperta, ewolucję chmury z pyłami można badać na dwa sposoby: z przestrzeni wokółziemskiej za pomocą satelitów lub z ziemi metodami teledetekcyjnymi, np. za pomocą tzw. lidarów - przyrządów działających na zasadzie podobnej do radaru, ale wykorzystujących znacznie krótsze fale elektromagnetyczne.
Lidary wysyłają w powietrze wiązkę światła i na podstawie jego rozproszenia można zanalizować niektóre cechy cząstek obecnych w atmosferze. W Polsce badania aerozoli atmosferycznych z użyciem tych urządzeń prowadzi kilka ośrodków naukowych.
"Ale nie jest to monitoring, którego celem jest szybkie dostarczenie informacji. Nie mamy na to ani zasobów, ani dostatecznej liczby wykształconych specjalistów. Nasza grupa uruchomiła urządzenia, żeby zbadać własności chmury zanieczyszczeń, ale wyniki będą znane dopiero za pół roku. Będziemy je porównywać z wynikami badań innych ośrodków z całej Europy, żeby lepiej poznać własności takich chmur" - zaznacza prof. Szymon Malinowski.
Prognozę zasięgu pyłu można pobrać np. serwerów Brytyjskiego Met Office w Exeter, jednego z głównych ośrodków badań meteorologicznych. Są one przygotowywane na podstawie modeli matematycznych rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń są tam sporządzane i aktualizowane co 6 godzin.
Poinformuj znajomych o tym artykule:
Inne w tym dziale:
- Żylaki. Leczenie żylaków kończyn dolnych. Bydgoszcz, Inowrocław, Chojnice, Tuchola. REKLAMA
- Vaccine Meeting 2026: szczepienia to inwestycja w odporność państwa. Eksperci apelują o przebudowę systemu i stabilne finansowanie profilaktyki
- Rola automatyzacji w podawaniu leków: mniej błędów, większe oszczędności dla szpitali
- Serce na celowniku grypy
- Co dalej z programem pilotażowym dotyczącym antykoncepcji awaryjnej?
- Niewykorzystany potencjał pielęgniarek blokuje rozwój systemu szczepień
- Dołącz do globalnej inicjatywy i zgłoś gabinet do akcji Polscy Okuliści Kontra Jaskra
- Ministerstwo Zdrowia wsłuchuje się w potrzeby chorych i rozszerza terapię SMA o tabletki
- Opieka nad chorymi na SMA: nowa era, nowe cele i potrzeby
- Dostępna innowacyjna metoda dla pacjentów dializowanych: mniejsze ryzyko powikłań chirurgicznych i krótszy czas rekonwalescencji
- Sezon infekcyjny ruszył. Czy szczepienia powstrzymają falę grypy i RSV?
- Wszystkie w tym dziale
REKLAMA
![]() |


naukawpolsce.pl | dodane 21-04-2010





