Nie tylko na święta. Kapusta kiszona
Strona główna » Poczekalnia » Kuchnia » Nie tylko na święta. Kapusta kiszona

Nie tylko na święta. Kapusta kiszona

POCZEKALNIA. Kuchnia

Piotr Paweł Karbowniczek

zdrowemiasto.pl | dodane 17-12-2012

Kapusta przygotowana do kiszenia. Fot.. PPK / zdrowemiasto.pl / piece-ogrodowe.pl
 
Wigilia i święta już niebawem, dlatego warto wcześniej zadbać o to, aby na stole niektóre potrawy móc przygotować z własnych produktów. I wcale sprawa nie dotyczy Pań! Drogie Panie! Macie wolne! Proszę poderwać swych umęczonych Maczo z kanap, bo ten artykuł jest dla nich właśnie. Spokojnie panowie! Nie zaganiam was do gotowania ani nic z tych i… tamtych. Zupełnie z innej beczki.

Żeby nie zanudzić i czasu wolnego... napiętego… nie zabierać, przejdę do wspomnianej beczki. Beczki piwa? Ja ci dam... Pudło!  Nie! Uspokajam od razu: Mam na myśli garnek. Miało nie być o garnkach. Gliniany garnek - dodam. Skąd go wziąć? Może ostał się jaki w piwnicy po babci? Może żona kiedyś kupiła, bo ogórki kisić zamierzała... Ale... Wiadomo... Napięty czas wolny... Proszę sprawdzić. Poszperać. Nie ma? No to polecam najbliższy sklep ze starociami, gdzie na pewno znajdziemy duży wybór starych naczyń, wśród których szukamy 5-10-litrowego garnka glinianego, bo o taki nam chodzi. Stare garnki mogą być popękane i tego możemy nie zauważyć. Proponuję zatem sprawdzić naszą starannie ukrywaną wrażliwość na dźwięk i popukać w naczynie nasłuchując, czy brzmi głośno jak dzwon, czy raczej stłumione, kartonowe melodie do naszych uszu dobiegają. Oczywiście wiemy, która melodia o czym świadczy, wiec uznaję, że garnek właściwy kupiony.

Garnek umyć, wyszorować... Wiadomo. Zakładam, że kupiony garnek da się wyszorować. Taaaak. Przed zakupem powinniśmy ocenić, czy wnętrze garnka nie jest zniszczone... OK. Możesz pojechać do marketu i kupić nowy. Co tam. Zapłacisz tylko 5 razy więcej... Też może być popękany…

Garnek mamy? Dało się domyć? Zuch. Ja też lubię stare garnki. To teraz uwaga: drewniany krążek. No, taka drewniana przykrywka do przykrycia i przyciśnięcia zawartości garnka. Ten drewniany krążek musi się mieścić we wnętrzu garnka, więc najlepiej będzie, gdy go zrobimy sami. Jak? Dowolnie. Z deseczki. Albo... z dwóch deseczek. Tego już nie będę podpowiadał. Dasz radę. Możesz wyciąć krążek z deseczki do krajania warzyw. Ale... Hm... Zapytaj żonę czy ma zapasową. Zapytaj, zapytaj... Oczywiście nie zapomnij wykonać uchwyt, czyli przytwierdzić jakiś kawałek innego drewienka, który będzie pomocny, gdy będziesz chciał wyjąć krążek sprawnie z garnka. Drewno ma naturalne właściwości bakteriobójcze. Dobrze wystrugany (dopasowany) krążek zabezpieczy przed np. pojawianiem się pleśni czy przesychaniem. Pleśń może pojawić się np. gdy za długo będziesz "zmuszał" kapustę do kiszenia, ale najpierw pojawi się wokół krążka a nie pod nim.

Mamy już pięknie wystrugany krążek, który mieści się w naszym garnku glinianym. Garnek jest czysty.
I co dalej?

Kupujemy szatkowaną kapustę. Ile? Garnek kupiliśmy o pojemności 10 litrów, więc należy zakupić 5 kg szatkowanej kapusty, 1,5 kg marchwi, 1,5 kg jabłek, 20 dag (dkg) żurawiny. Wszystkie składniki dostępne są na targowiskach, a w niektórych sklepach warzywnych można zamówić kapustę w wersji poszatkowanej. Co jeszcze? Sól. No i jakaś naprawdę duża miska, w której wymieszamy wszystkie składniki przed umieszczeniem ich w garnku. Naprawdę duuuuża miska!

Zanim przystąpisz do dzieła umyj starannie dłonie! Naprawdę starannie. Skąd będziesz wiedział, czy są czyste? Pokaż żonie. Tak. Paznokcie też… I jak?

Do tej właśnie dużej miski wkładamy poszatkowaną kapustę. Całość uzupełniamy startą na wiórki marchwią, którą wcześniej pozbawiliśmy skórki, skrobiąc ją...hm... jak do rosołu. Dodajemy starte jabłka i żurawinę. Jabłka powinny być twarde o winno-kwaskowatym smaku i aromacie. Szara reneta nadaję się doskonale. Nie obierać ze skórki! Jedynie wyszypułkować, usunąć ogonki oraz pestki (całe gniazdo nasienne). Żurawina? W całości. Ale na targowisku kupisz taniej żurawinę cięta. Żurawina jest zdrowa, pełna witamin, stabilizuje proces kiszenia, no i kapusta potem ładnie wygląda...

Tak przygotowane  składniki solimy i dokładnie mieszamy czystą męską dłonią. Ile soli? Wystarczy 4-5 łyżek obiadowych (czyli dużych). Mieszamy, mieszamy... Śmiało. W smaku mieszanka powinna być lekko słodko-słonawa. Odstawiamy miskę z całą zawartością na jakąś godzinkę. Po godzinie sól zmiękczy składniki i sprawi, iż wydzieli się duża ilość soku. Można posmakować i ew. dosolić, ale nie polecam. Kapusta się ukisi na pewno. Nie przesadzać z solą.

kiszenie_680v23.jpg

I teraz ostatni etap. Przekładamy mieszankę z misy do glinianego garnka, co jakiś czas ugniatając zawartość męską zaciśniętą w pięść dłonią. To jedyny raz, gdy możesz zaciskać pięść w domu! Im więcej kapusty i im więcej ugniatania tym więcej powinno pojawiać się w garnku soku. Nadmiar soku odlewamy do słoika. Przestajemy ugniatać, gdy cała zawartość z misy znajdzie się w glinianym garnku oraz gdy odlewany sok wypełnił litrowy słoik. Aby podczas kiszenia kapusta zbytnio nam nie wyschła, uzupełniamy garnek odlanym sokiem, ale tylko tyle, aby, po lekkim naciśnięciu dłonią na ułożony na powierzchni krążek, wokół jego obrzeża pojawił się płyn. Resztę ze słoika wylać. Pić nie proponuję, bo... Wiadomo.

Moi rodzice kładli na ów drewniany krążek ciężki okrągły kamień, ale też kisili kapustę w garnku najmniej 30-litrowym i nie w wersji marchwiowo-jabłkowo-żurawinowej a jedynie samą kapustę z odrobiną marchwi i całość lądowała w zimnej piwnicy. Podany wyżej przepis można modyfikować: mniej jabłek, bez jabłek, mniej marchwi, bez żurawiny... Będzie nieco inna w smaku, ale na pewno się ukisi. Kiedy? 5-6 dni powinno wystarczyć, aby w temperaturze pokojowej uzyskać produkt gotowy do zrobienia smacznej surówki. Można smakować w trakcie kiszenia. Sprawdź sam, jak smakuje po trzech dniach. Pewnie już będziesz chciał ją jeść. Po mniej więcej 10 dniach można działać dalej, czyli naszej własnoręcznie ukiszonej kapusty użyć do kwaśnicy, kapuśniaku, żeberek w kapuście czy bigosu. Pierogi z kapustą... Pychota!

Kapusta kiszona własnej roboty znakomicie nadaje się do przygotowywania pysznych dań w żeliwnym kociołku myśliwskim. Jeśli masz w ogrodzie murowany kominko-grill lub wielofunkcyjny piec ogrodowy (palenisko kominkowe z grillem, piecem chlebowym i wędzarnią), to przygotowanie np. żeberek duszonych z kapustą kiszoną w kociołku żeliwnym nie powinno sprawić kłopotu. Zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym jest to dobry sposób na świetną ucztę przy ognisku w ogrodzie. Kominek ogrodowy daje również i takie możliwości. Pomijam już fakt, że zimą można się ugrzać przy ogrodowym ognisku, upiec kiełbaski lub ziemniaki. Fajny pomysł na jesienny lub zimowy weekend, aby pokazać dzieciom, że przydomowy ogród wcale nie musi być o tej porze bezużyteczny. A przecież i dorośli lubią od czasu do czasu zjeść troszkę inaczej. Duże pole do popisu. Polecam!

Wracając do tematu... Ukiszoną kapustę należy zużyć w miarę szybko lub wynieść garnek do pomieszczenia o znacznie niżej temperaturze (np. do piwnicy), ale i tak należy pamiętać, że trwałość produktu jest ograniczona. Na święta jak znalazł. Słucham? Że w kuchni? Nie. Nie śmierdzi. Można cały czas trzymać garnek w kuchni. Przykryć czystym ręczniczkiem do naczyń. I jeść często. Smacznego!

PS. Dlaczego kiszę w dwóch garnkach (patrz fot.)? Bo... Bo TAK! Żartuje. A poważnie: ponieważ w jednym kisi się kapusta z dużą ilością jabłek, marchwi i żurawiny a w drugiej - tylko z marchwią i żurawiny odrobiną.

Piotr Paweł Karbowniczek, 17-12-2012, zdrowemiasto.pl

Poinformuj znajomych o tym artykule:

REKLAMA
chirurg naczyniowy
hemoroidy Krakow
Leczymy urazy sportowe
hemoroidy szczelina odbytu przetoki zylaki konczyn dolnych
------------

REKLAMA
Czytaj
Czytaj
Czytaj
Chirurg naczyniowy Gdynia
----
REKLAMA
Leczymy urazy sportowe