PORADNIA INTERNETOWA - ZDROWIE i MEDYCYNA - ZdroweMiasto.PL - LEKARZE DLA INTERNAUTÓW
Strona główna » Doniesienia Listonosza » Ortopeda » Płytka zespalająca Uszkodzenie kolana. Ucięty pale…

Płytka zespalająca Uszkodzenie kolana. Ucięty palec. Martwica kolana

DONIESIENIA LISTONOSZA. ORTOPEDA, TRAUMATOLOG

Lek. med. Jarosław Kabuła, ortopeda

zdrowemiasto.pl | dodane 09-05-2009

Lek. med. Jarosław Kabuła, ortopeda
 
Czy jeżeli było złamanie kości udowej i jest teraz płytka zespalająca kość, to czy to w czymś przeszkadza, czy też można z nią normalnie żyć? Czy to będzie bolało? Czy przez to można kuleć? Lub jakie inne są negatywne skutki tego, że ta płytka jest? Czy koniecznie musi być wyjęta ta płytka? Proszę o odpowiedź, za która dziękuję! Stella z Opola, lat 21

Opinie dotyczące usuwania materiału zespalającego podlegają pewnym modom (kiedyś usuwało się go prawie zaraz po uzyskaniu zrostu, jeszcze wcześniej twierdzono, że może pozostawać w organizmie nieskończenie długo). Wydaje się, że najrozsądniejszym wyjściem jest forma pośrednia: nie należy się spieszyć, jednak należałoby taką płytkę usunąć.
Zgodnie z badaniami, mimo biologicznej obojętności materiału stosowanego do zespoleń, dochodzi do powstawania pewnych procesów chemicznych (korozja) na styku metal-kość (tzw. metaloza). Z reguły odczyn dotyczy stanu miejscowego (tzw. odczyn na metal lub nazwa gminna "odrzucenie wszczepu"), nie mniej jednak w niektórych rzadkich przypadkach mogą one mieć formę uogólnioną. Pozostawienie takiego materiału utrudnia lub wręcz uniemożliwia wykonanie pewnych badań (tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny) lub zabiegów (prądowe zabiegi fizykoterapeutyczne). Być może obecnie nie ma ich Pani w planach, ale w dalszej perspektywie mogą być utrudnieniem w podróżach (bramki-wykrywacze metalu na lotniskach).
Trzeba brać pod uwagę fakt bronienia się organizmu przed ciałem obcym, jakim jest płytka zespalająca. Metal będzie cały czas "zalewany" kostniną (proces podobny do obrastania drzewa wokół jakiejś przeszkody). Im później zdecyduje się Pani na usunięcie płytki, tym trudniej będzie to zrobić.

Proszę o udzielenie porady. Mam 16 lat, od roku dokucza mi ból lewego, a sporadycznie również prawego stawu kolanowego (bez obrzęków i wysięków). Po konsultacji lekarskiej (lekarz rodzinny) i zrobieniu badań krwi, moczu oraz RTG stawów kolanowych nie stwierdzono anomalii. Skierowano mnie do Poradni Ortopedycznej, gdzie zlecono wykonanie badania MRI stawu kolanowego lewego i dano zwolnienie z zajęć WF. Jest podejrzenie chondromalacji chrząstki. Wynik badania brzmi: "W rogu tylnym łąkotki przyśrodkowej widoczne poziome pasma podwyższonego sygnału - uszkodzenie. Ślad płynu wysiękowego w jamie stawu i kaletce nadrzepkowej. Poza tym obraz MR stawu kolanowego lewego prawidłowy. Więzadła krzyżowe i poboczne, więzadło rzepki, chrząstka stawowa i sygnał szpiku kostnego bez zmian. Wnioski: LAESIO CORNU POSTERIORIS MM GENU SIN". Proszę o wyjaśnienie, na czym polega moja dolegliwość, jakie to może dawać skutki, jakie jest postępowanie w takim przypadku. Dziękuję. Weronika z Rzeszowa, lat 16

Na samym początku należy uświadomić sobie, że MRI jest, z jednej strony, bardzo dokładnym badaniem, pozwala bowiem sprawdzić wewnętrzną strukturę elementów stawu niedostępną "gołym" okiem np. w czasie artroskopii, z drugiej zaś - nie jest w 100% pewne (procent skuteczności uzależniony jest od klasy aparatu, na którym badanie przeprowadzono oraz oczywiście od doświadczenia osoby interpretującej uzyskany obraz).
Zakładając prawdziwość uzyskanego rozpoznania (zazwyczaj uszkodzenia rogu tylnego łąkotki występują na tle degeneracyjnym czyli ze zużycia, dotyczy to więc osób nieco starszych; naturalnie to statystyka, zdarzają się osoby młode wiekiem, a strsze przeżyciami). Uszkodzenie łąkotki jest wskazaniem do interwencji operacyjnej (resekcja uszkodzonego fragmentu w czasie artroskopii). Pozostawienie stanu rzeczy bez leczenia może spowodować destrukcję powierzchni stawowych "ścierających się" z uszkodzonym fragmentem.

Gdy miałem 3 lata włożyłem palec środkowy w pasek klinowy ciągnika. Posiada on zdeformowany III dalszy paliczek, do którego nie mam przyłączonego ścięgna, bo palec mi się nie zgina w tym stawie. Na dłoniowej stronie posiada on liczne blizny po szyciu oraz bliznowiec (mała kuleczka). Czy można doprowadzić ten palec do porządku?
Teraz druga sprawa. Moja znajoma ucięła sobie większą część III paliczka. Nie posiada paznokcia, lecz posiada ten staw. Czy można w jakiś sposób odtworzyć ten paliczek? Proszę o odpowiedź. Marek z Gdańska, lat 23


Istnieją zabiegi rekonstruujące ścięgna zginacza w obrębie palców rąk. Wydaje się jednak, że w Pana przypadku nie byłoby warunków do przeprowadzenia takiego zabiegu (bardzo długi okres od urazu do ewentualnej rekonstrukcji, zmiany bliznowate znacznie utrudniające lub nawet uniemożliwiające odtworzenie kanału poślizgowego dla ścięgna). Jednym słowem skórka może być niewarta wyprawki. Jeśli ten palec stanowi jakiś problem, być może usztywnienie stawu DIP w pozycji czynnościowej byłoby lepszym rozwiązaniem.
Druga sprawa, o której Pan pisze. Rekonstrukcja fragmentu paliczka dystalnego palca nosi podobne znamiona opłacalności:
  • uzupełnienie długości kości (przeszczep z talerza biodrowego) przy dużym ryzyku niewgojenia się przeszczepu (najlepsze rezultaty uzyskuje się lokalizując przeszczep pomiędzy dwoma fragmentami kości),
  • przeszczep skóry (duże prawdopodobieństwo zaniku tkanki podskórnej czyli prawie mumifikacji palca),
  • odtworzenie paznokcia poprzez przeszczep ze stopy.
    Wniosek: ryzyko trzech blizn w innych miejscach przy znikomej szansie sukcesu. Jeśli jednak znajoma bardzo chce spróbować, proponuję odwiedzenie Oddziału Chirurgii Plastycznej.

Mój 12-letni syn ma stwierdzoną zdj. rentgenowskim martwicę obu kolan. Ortopeda, u którego byłam zalecił mu tylko dietę bogatą w wapń i żelatynę oraz witaminy i usztywniacze na kolana, w których ma chodzić cały dzień przez co najmniej 3 m-ce. A ja dowiedziałam się, że niezbędna tu jest odpowiednia rehabilitacja. Bardzo proszę o ustosunkowanie się do tych dwóch różnych opinii odnośnie tej przykrej dolegliwości związanej (podobno) z dojrzewaniem. Najgorsze jest też to, że syn przez ten okres czasu musi siedzieć w domu i mieć nauczanie indywidualne, co w pewnym sensie go ogranicza i na pewno wpływa niekorzystnie na jego psychikę. Basia z Tych, lat 43

Zapewne chodzi o jałową martwicę guzowatości kości piszczelowej czyli o chorobę Osgood-Schlatera.
Jeśli się nie pomyliłem, to nie ma zbyt dużo powodów do zmartwień. Choroba ustępuje samoistnie. Wymagany jest jednak oszczędzający tryb życia (żeby urazami nie zniszczyć tej części kości, która w czasie trwania choroby jest bardzo krucha i podatna na odkształcenia), stąd sugerowane usztywniacze, czy ochraniacze. W przypadkach dołączających się dolegliwości bólowych zazwyczaj stosuje się leczenie rehabilitacyjne. Istnieją również opinie, że zabiegi fizykoterapeutyczne mogą przyspieszyć rewaskularyzację (czyli ponowne ukrwienie) obumarłych fragmentów.

26-01-2007

Lek. med. Jarosław Kabuła, ortopeda, 09-05-2009, zdrowemiasto.pl

Poinformuj znajomych o tym artykule:

REKLAMA
kardiolog Bydgoszcz
chirurg naczyniowy
hemoroidy Krakow
Leczymy urazy sportowe
hemoroidy szczelina odbytu przetoki zylaki konczyn dolnych
------------

REKLAMA
Czytaj
Czytaj
Czytaj
Chirurg naczyniowy Gdynia
REKLAMA
Leczymy urazy sportowe