Nie chce mi się żyć... Depresja i myśli samobójcze
Strona główna » Seks w Zdrowym Mieście » Psycholog » Nie chce mi się żyć... Depresja i myśli samobójcze…

Nie chce mi się żyć... Depresja i myśli samobójcze

SEKS W ZDROWYM MIEŚCIE. PSYCHOLOG

Bassam Aouil, Monika Trzcińska, PPK

zdrowemiasto.pl | dodane 27-09-2009

Monika Trzcińska, psycholog, diagnostyka psychologiczna (dzieci, młodzieży, osób dorosłych), diagnostyka neuropsychologiczna, psychoterapia przez Internet.
 
Szanowny Panie Profesorze! Mam 29 lat, jestem wysokim, przystojnym facetem. Ktoś mógłby powiedzieć, a czego można chcieć więcej od życia? Mnie na niczym nie zależy. Mogę umrzeć choćby dziś. Mam to gdzieś. Po co żyć, kiedy życie nie ma sensu ani celu. Ponad rok temu rozwiodłem się. Byłem bardzo samotny w tym związku. Jedyne, co mi dało to małżeństwo, to wspaniała córeczka, którą kocham ponad życie. Niestety, widuję ją tylko dwa razy w tygodniu. Bardzo ją kocham! Pracuję na kierowniczym stanowisku w dużej firmie. Nic nie daje mi satysfakcji. Nic! Po rozwodzie dostałem obrzydzenia do kobiet. Miałem różne, ale to było tylko "na chwilę". Teraz doszedł dodatkowy problem. Mam problemy z utrzymaniem wzwodu podczas stosunku. Kiedy pieścimy się wzajemnie z jakąś kobietą, mój członek reaguje prawidłowo, ale podczas stosunku robi się miękki i za chwilę zupełnie opada. Nie wiem, co się dzieje? Wcześniej nie miałem żadnych tego typu problemów. To daje mi jeszcze jeden powód do tego, aby nienawidzić świata i siebie. Mam dość takiego życia. Jestem przystojny a nie mogę sobie znaleźć kobiety, która naprawdę mnie pokocha. Tak bardzo pragnę prawdziwej miłości. Próbowałem już raz targnąć się na swoje życie, ale przed oczami stanęła mi moja córeczka. Nie zrobiłem tego. Nie wiem, gdzie mam szukać pomocy? Mieszkam w średniej wielkości mieście, gdzie nie ma dobrych specjalistów. Zresztą... Hm. Czuję, że to już niedługo... Postanowiłem do Pana napisać, choć wiem, że i tak mi pan nie odpisze. Zawsze tak było, jak tylko szukałem pomocy w internecie - każdy mnie zlewa... Ale przynajmniej będę miał czyste sumienie, że szukałem pomocy. A nawet, gdyby Pan odpisał, to podejrzewam, że nie będzie mnie już wśród żywych. Nie chcę się już dłużej męczyć z brakiem miłości, brakiem wzwodu, brakiem kontaktu z moim dzieckiem, itd. Mam 29 lat, a już jestem kaleką fizycznym i psychicznym. Muszę to wszystko przerwać! Mimo wszystko jestem pełen uznania dla Pana, że pomaga pan bezinteresownie ludziom. Tu jest podana Pana komórka, miałem zadzwonić do pana, ale wątpię, aby znalazł pan czas na rozmowę ze mną. Trudno... Widocznie moja misja w życiu dobiegła końca. Życzę Panu wszystkiego co najlepsze. Mam nadzieję, że przynajmniej Pan jest szczęśliwym człowiekiem. Robert

Drogi Panie Robercie! Czy rzeczywiście nie zależy Panu na niczym? Panie Ro-ber-cie!? Przeczytałem właśnie list ojca, który napisał, że kocha swoją córeczkę ponad życie. Jeśli ta miłość do córeczki jest tak wielka, to dlaczego świadomie chce Pan JĄ zranić? Czy zna Pan dziecko, półsierotę, które cieszy się z powodu śmierci jednego z rodziców? Miłość dziecka do rodzica jest tak silna, że nawet agresja fizyczna, czy psychiczna ze strony rodzica, nie jest w stanie jej zgładzić. Proszę zastanowić się na chwilkę i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dla Pana córeczki lepszym rozwiązaniem jest spotykanie się z Panem dwa razy w tygodniu, czy wcale? Napisał Pan BARDZO KOCHAM SWOJĄ CÓRECZKĘ. Czy to prawda? Hm?
Myślę, że tak. Kocha Pan ją bardzo i dla niej pan żyje, proszę zatem żyć dla niej dalej! Sądzę, że warto. Skąd to wiem? Bo napisał mi Pan o tym.
Panie Robercie, bardzo mi przykro, że mimo, iż szukał pan pomocy, nie znalazł jej. Rozumiem, że jest Pan zły z tego powodu. Nie wiem, dlaczego tak się stało? Nie wiem, z kim Pan się kontaktował? Dlatego trudno mi ustosunkować się do Pana przeszłych doświadczeń. Ale czy, jeśli popełni Pan samobójstwo, to z czystym sumieniem? Czy rzeczywiście zrobił Pan wszystko, żeby sobie pomóc? Przykro mi, ale mam inne zdanie. Czy uważa Pan, że w mniejszym mieście nie ma dobrych specjalistów? Skąd Pan o tym wie? Czy tylko tytuł doktora czy profesora świadczyć może o kompetencji danej osoby? Szukanie pomocy tylko przez internet, to bardzo mało, Panie Robercie!!! Jak dla mnie, nie jest Pan usprawiedliwiony, gdyż nie zrobił pan wiele, aby sobie pomóc.
Proszę mi wierzyć, cieszę się bardzo, że Pan napisał do mnie i mam nadzieję, że przeczyta pan moją wiadomość. Chcę, aby Pan wiedział, że zależy mi bardzo na pomocy panu, dlatego mój list wydać może się panu ostry, a chwilami nawet niemiły. Chciałbym jednak, aby spojrzał Pan na wiele spraw pod innym kątem. Postaram się, jak tylko potrafię, przedstawic mój punkt widzenia Pana problemu, który nasunął mi się po przeczytaniu wiadomości od pana.
Panie Robercie, często dzieje się tak, że nie dajemy sobie rady z naszym życiem, gubimy gdzieś jego sens, nie widzimy celu. Tracimy grunt pod nogami i zamiast chwytać się czegoś, stwierdzamy, że wolimy spaść. To smutne. Prawda. Mnie jednak smuci to, że młody 29-letni człowiek idzie na łatwiznę i - nie bójmy się słowa - tchórzy. Dlaczego? Bo ucieka, po prostu zwiewa od problemu, zamiast stanąć i walczyć!!! Zamiast robić wszystko, aby wygrać, aby być szczęśliwym! Tym bardziej, że ma Pan dla kogo żyć!
Rozumiem, że życie dało Panu w kość. Nieudane małżeństwo, rozwód. Do tego problemy z seksualnością. Chciałbym, aby wiedział Pan jedno. Problemy ze wzwodem w Pana wieku i w sytuacji, w jakiej się Pan znalazł, nie wynikają z kalectwa!!! Myślę, że źródło Pana problemów tkwi w pana psychice. Proszę się zastanowić. Ile Pan przeżył w ostatnim czasie? Ile sytuacji stresowych? Przecież doprowadziły one Pana do ostateczności, czyli podjęcia już próby samobójczej!!! Takie obciążenia psychiczne powodują nie tylko wiele dolegliwości somatycznych, bólów głowy, żołądka, itp., ale również mogą być przyczyną problemów seksualnych. Napisał Pan przecież, że miał awersję do kobiet. Jeśli pisze Pan wręcz o obrzydzeniu do kobiet, to uraz psychiczny, którego pan doznał, musiał być ogromny!!! Dlatego o kalectwie trwałym myślę, że nie może być mowy. Niech Pan zrobi coś jeszcze dla siebie. Proszę spróbować skontaktować się z seksuologiem i skonfrontować swoje obawy, jeśli potrzebuje Pan potwierdzenia. Niech się Pan zastanowi. A jeśli to prawda, że stan, w jakim się Pan znajduje, jest wynikiem problemów psychologicznych, to czy nie warto podjąć działania, aby znów móc być szczęśliwym człowiekiem?
Zgadzam się z Pana ostatnimi słowami. "Muszę to wszystko przerwać". Tylko proszę to zrobić, aby wrócić do życia, chociażby dla córki!!! Wiem, że droga przed Panem trudna, ale proszę dać sobie szansę!!! Przecież to, co się z Panem dzieje, to żadne kalectwo! Stanął Pan w miejscu, nie może się ruszyć, gdyż nie wie Pan już, co ma robić. Stracił Pan nadzieję, bo nie potrafi znaleźć sposobu poradzenia sobie. Proponuję przede wszystkim... Nie! JA wręcz nakazuję! Proszę jak najszybciej skontaktować się z psychologiem w Pana mieście lub gdziekolwiek w pobliżu. Proszę przekonać się, czy rzeczywiście nie spełni on Pana oczekiwań. Najlepiej żeby była to osoba, która prowadzi praktykę psychoterapeutyczną. Proszę zadzwonić i umówić się. Nie sądzę, aby miał Pan problemy z ew. dojazdem, itp.
Myślę, że możemy mieć też do czynienia z objawami depresyjnymi, dlatego taka wizyta jest KO-NIE-CZNA, gdyż, bez pomocy z zewnątrz, może sobie Pan nie poradzić. Myśli i działania samobójcze występują w końcowym etapie nieleczonej depresji. Chciałbym, aby Pan wiedział, że depresja to choroba!!! Jeśli nie zacznie Pan jej leczyć, to wygra z panem i tak naprawdę to ona pozbawi pana córki i całego życia. Proszę na to nie pozwolić!!! Jeśli cały czas dolegliwości seksualne występują, proszę również zgłosić się do seksuologa i porozmawiać. Proszę zrobić wszystko, ale naprawdę wszystko, aby sobie pomóc. Gdyż - powtarzam! - jak na razie zrobił Pan niewiele!!! I nie może Pan się usprawiedliwiać!!!
Panie Robercie! Bardzo Pana proszę, niech pan przemyśli to, co napisałem. Proszę napisać, jeśli znajdzie Pan chwilkę, jakie działania pan podjął, czy przemyślał to, co przeczytał? Jeśli odpowiadałoby to Panu, to możemy rozpocząć dłuższą współpracę również przez internet. Proszę się zastanowić i napisać, będę czekał na maila od Pana. Mam nadzieję, że się Pan do mnie odezwie!!! Na to liczę.
Pozdrawiamy Pana serdecznie i czekamy na wiadomości!

18-01-2005

Bassam Aouil, Monika Trzcińska, PPK, 27-09-2009, zdrowemiasto.pl

Poinformuj znajomych o tym artykule:

REKLAMA
hemoroidy Krakow
Leczymy urazy sportowe
hemoroidy szczelina odbytu przetoki zylaki konczyn dolnych

Warto wiedzieć

Lęk – jest przykrym, intensywnie odczuwanym stanem złego samopoczucia, wywołanym niejasnym wrażeniem bliskiego zagrożenia, wobec którego człowiek czuje się bezsilny i bezradny. Lęk wywołuje dezorganizujący wpływ na świadomość, może wywołać trwałe lub przejściowe przyjęcie postaw i zachowań charakterystycznych dla jednej z wcześniejszych faz rozwojowych. Nie chodzi tu o powrót do minionego zachowania lecz do stanu mniejszej dojrzałości obejmującej zarówno sferę myślenia jak i emocji. Lęk sam w sobie nie jest zjawiskiem patologicznym. Prawdziwy lęk objawia się po raz pierwszy u około ośmiomiesięcznego niemowlęcia. Później w kluczowych momentach życia, gdy niezbędne okazuje się przystosowanie do nowych warunków, człowiek na nowo odczuwa przejściowy lęk. Jeżeli nie potrafi on stworzyć warunków do nowej adaptacji, poczucie niepewności nie ustępuje, może to doprowadzić do zaburzeń psychicznych.
Depresja – stan chorobowy, mniej lub bardziej długotrwały, objawiający się smutkiem, nudą obojętnością, utratą zainteresowania. Charakterystyczne jest również obniżenie stałego napięcia mięśni szkieletowych w organizmie ludzkim regulowanych układem nerwowym, warunkującym postawę ciała, rysy twarzy itp. Ponadto chorzy są lękliwi, zniechęceni, wyczerpani, niezdolni do stawienia czoła najmniejszym przeciwnościom, nie przejawiają żadnej inicjatywy. Wynikające z tego poczucie niższości wzmaga ich melancholię. Większość depresji jest reakcją na trudności życiowe. Najczęściej towarzyszące zmiany zachowania w depresji to: niestałość, agresywność, krnąbrność, obniżenie wydajności i aktywności.
Stres – pojęcie używane do określenia stanu w jakim znajduje się organizm w stanie zagrożenia utraty stabilności pod wpływem czynników lub warunków narażających na niebezpieczeństwo jego wewnętrzną równowagę. Bez względu na powód stresu, którym może być czynnik pochodzenia fizycznego, chemicznego, bądź psychicznego, stres jest związany z reakcją ciała. W skrajnych przypadkach może nastąpić załamanie systemu obronnego organizmu, a w konsekwencji zwiększenie zapadalności nawet na tak groźne schorzenia jak rak.
Emocje – globalna reakcja organizmu na każdą sytuację życiową, również negatywną. Emocje, mogące być przyczyną zaburzeń psychicznych i psychosomatycznych, zależą nie tylko od natury czynnika sprawczego, przede wszystkim uwarunkowane są kondycją jednostki, jej aktualnego stanu fizycznego, psychicznego, jej osobowości, historii życia i minionych doświadczeń. Emocja jest wyrazem nieprzystosowania i wysiłku organizmu by przywrócić chwilowo zachwianą równowagę. Zdarza się jednak, że wstrząs emocjonalny jest tak gwałtowny lub tak długotrwały, że organizm ulega wyczerpaniu próbując powrócić do stabilizacji, mogą wówczas pojawić się różne choroby jak np. choroba wrzodowa.
Ból – przykre uczucie pochodzenia fizycznego lub psychicznego wywołujące reakcję organizmu, najczęściej polegającą na uniku. Ból jest sygnałem, sposobem obronny organizmu mającym doprowadzić do ustalenia niebezpiecznego pobudzenia. Jest środkiem prewencyjnym, gdyż pozwala odróżnić to, co szkodliwe, od tego, co dobre.
Opracowano na podstawie Słownika psychologii Norberta Sillamy / "Trudna prawda. Psycholog w szpitalu." arch. Bądź Zdrów, K-PRKCh
REKLAMA
Chirurg naczyniowy Gdynia
REKLAMA
Leczymy urazy sportowe